13:46

Zawalcz o siebie! Moja przygoda trwa.

Zawalcz o siebie! Moja przygoda trwa.
Każdego roku w sylwestrową noc, nim zegar wybije północ większość nas zaczyna swoją przygodę z postanowieniami noworocznymi. Nowy Rok to w pewnym stopniu taka niezapisana, czysta kartka papieru.
Postanowienia noworoczne są, zdaniem psychologów, naszą odpowiedzią na nadejście Nowego Roku, który traktujemy jako symbol, pierwszy dzień naszego nowego (i w domyśle lepszego) życia. To, co nie udało się w mijającym roku, z pewnością nadrobimy.... 




Kiedy jak nie teraz ? To czas dla ciebie. Chwila by zawalczyć o siebie.

Zacznę może od początku. Jak to się w ogóle stało że miesiąc temu rozpoczęłam swoją przygodę z cateringiem dietetycznym i pokochałam siłownie?
Jakiś czas temu- gdzieś w połowie listopada skrollując Facebooka trafiłam na post firmy Apetyt na Zdrowie, który zachęcał do wzięcia udziału w konkursie w którym to do wygrania była ogólna metamorfoza - włączając w to zmianę diety, ćwiczenia, stylistę fryzur i paznokci, sesję zdjęciową itd
Zgłoszenia można było wysyłać do końca grudnia. Coś tam wtedy o tym pomyślałam ale w zasadzie nie miałam czasu by siąść i wypełnić formularz.
Minęły Święta Bożego Narodzenia, Sylwester i nastał Nowy Rok. I ja - jak większość - zaczęłam myśleć by coś w końcu zmienić. Że jest to dobry moment by wdrożyć w życie postanowienie noworoczne. Zajrzałam do kalendarza z ubiegłego roku i z moich dużych planów zrealizowałam zaledwie 3 (a było ich 7). To i tak prawie połowa więc nie jest najgorzej, ale nie czarujmy się mogło być lepiej.
Stwierdziłam wtedy że w tym roku nie zapisuje nic. Że co ma być to będzie. I wtedy kolejny raz pojawiał się post od metamorfozie. Z uwagi na to że firma zmieniała lokalizację i otwierała nową zdrową restaurację finał miał odbyć się na otwarciu - w związku z tym termin przyjmowania zgłoszeń wydłużył się.
Podobno nic się nie dzieje przez przypadek. W zaledwie kilkanaście minut napisałam kilka słów o sobie, podałam wagę, wymiary, to dlaczego chciałabym przejść metamorfozę i wysyłałam. Nie miałam nic do stracenia. Teraz wystarczyło tylko poczekać do 11 stycznia kiedy to miały zostać ogłoszone wyniki.
Nikt z rodziny ani znajomych nie wiedział o  moim zgłoszeniu. Na finał pojechałam sama. Osób w restauracji było trochę, ale nie były to jakieś tłumy. Sama restauracja okazała się przytulnym wnętrzem w loftowym stylu. Niewielka ale za to bardzo klimatyczna.
Zjadłam pyszna zupę toskańską, spróbowałam różnych zdrowym przekąsek i czekałam na godzinę 15-tą kiedy to miały być ogłoszone wyniki.
Gdy usłyszałam swoje nazwisko - jako osoby która wygrała nie mogłam w to uwierzyć. Pamiętam tylko tyle, że koleżanka którą tam spotkałam powiedziała że chyba jestem w czepku urodzona.
Potem były już tylko gratulacje, zdjęcia. Gdy wsiadłam do samochodu popłakałam się ze szczęścia a do domu wracałam z bananem na twarzy.
Mój mąż widząc moje szczęście od razu zaczął coś podejrzewać. Gdy wszystko mu opowiedziałam na początku sceptycznie do tego podszedł ale z godziny na godzinę jego zdanie się zmieniało i teraz wiem że w zasadzie to on jest jedyną osobą która tak naprawdę mnie wspiera i we mnie wierzy...





Strój kąpielowy o zgrozo dwuczęściowy kupiony. Do lata zostało jakieś 6 miesięcy. Nie ma na co czekać.

A teraz wyobraźcie sobie taką sytuację - codziennie w lodówce świeże, smaczne i zdrowie posiłki, hermetyczne spakowane i gotowe do spożycia. Czyż nie brzmi to wspaniale ?
Catering dietetyczny - bo o nim mowa  - cieszy się ostatnio bardzo dużym zainteresowaniem. W okresie gdy praca i inne obowiązki sprawiają że nie mamy czasu na myślenie o posiłkach a co dopiero ich przygotowanie to rozwiązanie to strzał w dziesiątkę. Zamiast sięgać po niezdrowy i ciężkostrawny fastfood po którym niekiedy mamy nie tylko wyrzuty sumienia ale i inne dolegliwości lepiej postawić na dania dobrane do naszych preferencji zarówno smakowych jak i zdrowotnych.
Firmy oferujące posiłki dostarczane codziennie pod nasze drzwi posiadają szeroki wachlarz możliwości taki jak rodzaj diety, jej kaloryczność a także nasze upodobania.

Jak zacząć ?
W pierwszej kolejności jeśli myślimy już o wprowadzeniu w nasze życie cateringu dietetycznego należy wybrać firmę, która działa w naszym regionie.
Apetyt Na Zdrowie - firma z której usług miałam możliwość korzystać przez ostatni miesiąc mieści się zaledwie 2km od mojego miejsca zamieszkania. Swoje dania dostarcza nie tylko na terenie Tarnowa ale także Dębicy i okolic.

Kolejnym etapem jest spotkanie z dietetykiem, który na podstawie pomiarów i przeprowadzonej rozmowy wybierze dietę dopasowaną do naszych upodobań i zapotrzebowania kalorycznego.
W przypadku Apetytu Na Zdrowie mamy do wyboru sześć rodzajów diet.

1. REDUKCJA - dieta, która umożliwia zgubienie zbędnych kilogramów w zdrowy sposób. Menu uwzględnia produkty mleczne i roślinne a także mięso: drób, wołowinę oraz ryby.
 
2. SPORT - dieta dostosowana do osób uprawiających sport, które nie mają czasu na przygotowanie posiłków. Zbilansowane proporcje składników odżywczych pozwolą na poprawę wydolności fizycznej.

3. WEGE - dieta skierowana do osób, które z codziennego menu wykluczają mięso oraz ryby i owoce morza. Odpowiedni dobór składników oraz różnorodność posiłków w pełni pokrywa zapotrzebowanie na składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

4. IG - dieta skierowana do osób z cukrzycą, stanem przedcukrzycowym, insulino-opornością. Podstawę diety stanowią pełnoziarniste produkty zbożowe, mięso, ryby, nabiał, jaja, nasiona roślin strączkowych, oraz warzywa i owoce o niskim i średnim indeksie glikemicznym.

5. BEZ GLUTENU - dieta dla osób które ze swojego menu chcą lub muszą wyeliminować gluten. Nie uwzględnia produktów zawierających ten składnik który zastąpiony jest przez inne rodzaje białka. Właściwe proporcje odpowiednio zbilansowanych składników dostarczają wszystkich niezbędnych składników odżywczych.

6. BEZ LAKTOZY - dieta specjalistyczna polecana osobom, które w codziennym menu ograniczają laktozę poprzez eliminację białka mleka krowiego. W diecie bez laktozy nabiał krowi zostaje zastąpiony nabiałem kozim oraz produktami białkowymi pochodzenia roślinnego.

Każda z tych diet ma możliwość wyboru zapotrzebowania kalorycznego od 1200kcal do 3500kcal oraz ilości posiłków - 6, 5 lub 3 w ciągu dnia.

Gdy wszystko zostanie ustalone pozostaje czekać na pierwszą wizytę kuriera z naszymi posiłkami.
Zostają one dostarczane późnym popołudniem lub wieczorem dnia wcześniejszego - czyli np menu na poniedziałek przyjedzie do nas w niedziele.
Potrawy, które otrzymujemy są przygotowywane przez profesjonalnych kucharzy. Używane są świeże surowce dostarczane przez sprawdzonych dostawców. Każdy posiłek jest szczelnie zapakowany, gwarantując nam  najwyższą jakość. 


Jeśli wybierzemy opcje cateringu na miesiąc to po tym okresie czeka nas bezpłatne spotkanie z dietetykiem, który podsumuje nasze rezultaty na przestrzeni ostatnich dni.

A teraz pokrótce jak to wyglądało w moim przypadku.
Swoją przygodę z cateringiem dietetycznym zaczęłam 16 stycznia. To właśnie wtedy spotkałam się z panią Magdą (dietetyczką), która ustaliła że w moim przypadku najlepsza będzie dieta redukcyjna o kaloryczności 1400kcal. Ponieważ nie mam żadnych alergii ani nie stosuje też diety wege nie było potrzeby eliminacji produktów. Nie licząc brukselki - której nie jadam, nie lubię i nigdy się nie przekonam do tego smaku.



Pierwszy zestaw przyjechał do mnie w niedziele 19 stycznia około godziny 18-ej. Po otwarciu torby już wiedziałam że przez najbliższy miesiąc będę rozpieszczana kulinarnie.
Każde danie jest przygotowane tak by dostarczało odpowiednią ilość węglowodanów, białka i tłuszczu. Można to łatwo sprawdzić czytając etykietę, która znajduję się na każdym posiłku. Poza tym jest tam informacja co to za danie, na jaką porę dnia (śniadanie, obiad itp) oraz do kiedy należy potrawę spożyć.
Po pierwszym tygodniu mojej diety z cateringiem byłam zaskoczona tym jak różnorodnie można jeść.  Ale jakie było moje zaskoczenie gdy w kolejnych dnia znów posiłki się nie powtarzały. W zasadzie przez cały miesiąc chyba tylko 2 razy powtórzył się obiad  i był to kurczak po hawajsku.

Dzięki temu że każdy posiłek jest zapakowany osobno spokojnie można zabrać go ze sobą. Często zdarzało mi się jeść zawłaszcza drugie śniadanie np w samochodzie. Sztućce w schowku to już takie moje obowiązkowe wyposażenie.

Czy takie zdrowe jedzenie może być smaczne ? I jak na diecie wytrwać bez słodyczy gdy jest się ich miłośnikiem ?

W kwestii smaku powiem krótko - w ostatnim czasie ani raz nie użyłam solniczki czy jakiejkolwiek innej torebeczki z przyprawami. Każda potrawa była idealnie wyważona pod względem smaku i nie było potrzeby czegokolwiek doprawiać.
A słodycze ? A owszem jadałam i to nawet kilka razy. Mowa tu oczywiście o nieziemsko pysznych fitdeserach, które dosłownie rozwaliły system.
Baton orzechowy z płatkami owsianymi, orzechami włoskimi, laskowymi, wiórkami kokosowymi, żurawiną, pestkami dyni, słonecznikiem, chia i miodem to chyba mój numer jeden (można go nabyć codziennie w restauracji Apetyt na Zdowie więc polecam gorąco).
Oprócz tego deser chia, fit pannacotta cytrynowa z borówkami, fitrafello czy fitprincessa - to tylko niektóre ze słodkich zdrowych przekąsek, którymi zajadałam się w ostatnim czasie.


A teraz małe podsumowanie tego co zmieniło się po upływie tych 30 dni.
Po pierwsze nauczyłam się jeść śniadania.
Po drugie nauczyłam się jeść regularnie.
Po trzecie nauczyłam się jeść zdrowo i smacznie.


W 30 dni moja waga zmniejszyła się o 5,5kg !!! 
To tak jakbym pozbyła się 27,5 kostek masła z własnego ciała, gdyż 5,2kg to spadek tkanki tłuszczowej. 
W pasie ubyło mi 7,5cm a w biodrach 3cm. Moja skóra stała się jędrna i gładka. Celulitt na udach jest praktycznie już nie widoczny. Czuję się pełna energii i chęci do działania. Każdy dzień  staram się spędzać aktywnie. Na siłowni jestem 3-4 razy w tygodniu. Miejsce które do tej pory omijałam szerokim łukiem bo zawsze kojarzyło mi się ze zbyt mocno umięśnionymi facetami i mega zgrabnymi laskami stało się miejscem z którego wychodzę naładowana endorfinami i pozytywną energią. 




Teraz gdy miesiąc z cateringiem dietetycznym już się skończył czas wdrożyć w życie wyuczone nawyki. Plan żywieniowy, który otrzymałam na najbliższy miesiąc jest bardzo prosty w obsłudze. Zaproponowane dania nie wymagają spędzania w kuchni kilku godzin - w zasadzie przygotowuje się je w 10-15 minut. Składniki dostępne są w każdym sklepie i nie muszę przeszukiwać internetu by np znaleźć bio-eko makaron z ciecierzycy z pierwszego zbioru ;)
W planie uwzględnione są moje smaki i upodobania kulinarne. 
W zasadzie to mogę jeść wszystko - oczywiście słodycze, chipsy, fast foody nie wchodzą w grę - ale np owoce czy fitprzekąski są wręcz wskazane. 
Tworzę właśnie zbiór moich ulubionych fitsłodyczy i za jakiś czas na pewno podzielę się z Wami przepisami.

Kończąc mogę powiedzieć tylko, że warto walczyć o siebie. Nawet gdy inni mówią - na co Ci to ?, dla kogo to robisz?, i tak ci się nie uda. - nie odpuszczaj ! I mimo że  próbujesz już kolejny raz. Mimo że tyle razy już nie wyszło. To uwierz w to że tym razem będzie inaczej. Znajdź w sobie siłę, która powie ci że warto. 
Ja tak zrobiłam i myślę, a w zasadzie to jestem przekonana że jestem na dobrej drodze. 
Niedługo kolejne efekty.
Na bieżąco możecie śledzić moje poczynania na Instagramie -> INSTAGRAM

Więcej o Apetyt na Zdowie -> TU
Więcej o XtremeFitness -> TU

A dla wszystkich którzy chcieliby skorzystać z cateringu dietetycznego Apetyt Na Zdowie mam rabat w wysokości 10% na hasło: AniaChwastowska

Copyright © 2016 Mama Cukiereczki , Blogger