15:01

Idealny zestaw kosmetyczny na wiosnę - jak go znalazłam ?

Idealny zestaw kosmetyczny na wiosnę - jak go znalazłam ?
Pewnie jesteście zaskoczeni, że na moim blogu po raz kolejny pojawi się wpis kosmetyczny. Tak naprawdę to wszystko za sprawą pewnego blogerskiego spotkania, które miało miejsce 8 marca w Bochni. Nie wiem jak to jest możliwe że mieszkając zaledwie 35km od tego małego miasteczka jeszcze nigdy tam nie byłam ;)
Spotkanie odbyło się w restauracji Sąsiedzkiej przy ul.Gazaris 6, do której bez większych przeszkód i na czas udało mi się dotrzeć. Ostatnio naprawdę staram się być wszędzie punktualnie. To takie moje małe postanowienie noworoczne by nareszcie przestać się spóźniać.
Na miejscu czekały już na mnie Ania z bloga Testujemy Marki Monika z bloga Todoarmo i Ania z bloga Aneczka Blog
I w zasadzie w takim czteroosobowym składzie zostałyśmy, bo reszta w ostatniej chwili zrezygnowała lub po prostu się nie pojawiła. 
Mimo, że spotkanie miało na celu tylko pogaduchy przy kawie to dziewczyny i tak zadbały o drobne upominki dla uczestniczek a nawet wiele więcej, bo po części oficjalnej udałyśmy się do Celiny i Daniela, którzy to zaprezentowali nam kultowe produkty marki Forever, a także wykonano nam maseczki. 

Na tym właśnie spotkaniu pierwszy raz zetknęłam się z marką I Love Cosmetics i dosłownie zakochałam się w ich produktach. 


Masło do ciała Strawberry&Cream to istny sztos. Wykonane w 87% ze składników pochodzenia naturalnego i zawierające naturalne ekstrakty owocowe masła do ciała, wtopią się w Twoją skórę, pozostawiając uczucie pięknego nawilżenia i lekkiego zapachu. Dobrany w idealną mieszankę naturalnie odżywczego Masła Shea i bogatego w przeciwutleniacz olejku kokosowego, pozostawi skórę jedwabistą, miękką i pięknie nawilżoną.
Powiem w skrócie - poranny trening, prysznic i masło do ciała I Love Cosmetics. Połączenie idealne by cały dzień czuć się wspaniale. Masło bardzo dobrze wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustego filmu. Bez problemu można założyć ubranie bez obaw o ewentualne plamy. 


Firma w swojej ofercie posiada jeszcze masła do ciała o zapachu:
- Coconut&Cream
- Mango&Papaya
- Pink Mashmallow
- Raspberry&Blackberry
- Lemon Sorbet

Pojemność - 200ml. Cena - ok 22zł.

Kolejny top produkt to mgiełka do ciała Coconut&Cream. Klasyczne połączenie bogatych, pobudzających zapachów. Owoce i krem - czy nie brzmi to pysznie. Delikatna mgiełka zawiera naturalne ekstrakty owocowe, które zapewniają przyjemny owocowy zapach z uczuciem chłodu. Te mgiełki na ciało są niezbędne w podróży, idealnie nadają się do torebki, pracy, siłowni i zapewniają odświeżenie.
Mgiełka na dobre zagościła w mojej torbie na siłownie. To takie moje dopełnienie sportowego outfitu. 


Tak jak w przypadku masła do ciała marka I Love Cosmetics oferuje mgiełki o zapachu:
- Mango&Papaya
- Pink Mashmallow
- Raspberry&Blackberry
- Strawberry&Cream
- Lemon Sorbet

Pojemność każdej z nich to 100ml. Koszt ok 11zł.

I Love Cosmetimcs w swojej ofercie posiada także kremy do rąk, kremowe żele do kąpieli, mydełka, peelingi, żele antybakteryjne oraz akcesoria takie jak kosmetyczki czy kuferki.
Produkty te dostaniemy TUTAJ   a także w drogeriach Hebe.




16:16

Wiosenni ulubieńcy wśród zapachów.

Wiosenni ulubieńcy wśród zapachów.
W porze zimowej zdecydowanie bardziej odpowiadają mi cięższe i mocniejsze zapachy, ale gdy za oknem pojawia się wiosna pora zaktualizować zapachy na toaletce i wymienić je na słodsze i kwiatowe.


Od kilku lat moim faworytem numer jeden jest woda perfumowana Giorgio Armani Si.
Przede wszystkim oczarowała mnie ona swymi starannie wybranymi esencjami.Na początku czuć zmysłowe nuty czarnej porzeczki, które przeplatają się z kwitnącym sercem w postaci frezji i róży. Waniliowa podstawa dopełniona jest wyjątkowym ambroksanem, ciepłymi nutam drzewnymi i egzotycznym paczuli. Te niepowtarzalne perfumy są w zasadzie idealnym wyborem na każdy dzień.
Zapach ukryty jest w prostym, eleganckim flakonie, który wyraża filozofię marki Armani. Czystość detalów i gra aromatycznych nut zapachowych może sprawić, że się od nich uzależnisz. Tak też było w moim przypadku.

Nuty głowy: nektar z czarnej porzeczki
Nuty serca: frezja, róża stulistna
Nuty bazy: wanilia, paczula, ambroksan, nuty drzewne

Cena: 425zł/50ml

Kolejnym zapachem na liście jest poznany przypadkiem (próbka znajdowała się w kalendarzu adwentowym 2017 Douglas) Ari by Ariana Grande.
Zapach ten jest osobistą deklaracją wokalistki, ucieleśniający jej unikalny charakter i styl. Czujemy tu mieszanką owoców, zainspirowany musującą osobowością Grande, która nieoczekiwanie przekształca się w kobiecy bukiet składający się z delikatnych kwiatów aby zamknąć się wirem pianek marshmallows, kremowym piżmem i drzewnymi nutami – odzwierciedlającymi romantyczną i zmysłową naturę Ariany.



Zapach zamknięty jest w ślicznym flakoniku imitującym diament a mały pomponik dodatkowo dodaje uroku. 

Nuty głowy: soczysta gruszka, soczysty różowy grejfrut, malina
Nuty serca: delikatne konwalie, pąki róż, kwiat wanilii
Nuty bazy: pianki marshmallows, piżmo, nuty drzewne 


Cena: 175zł/50ml


Urokliwa i delikatna woda toaletowa C-Thru Tender Love to moja kolejna miłość.
Soczyste, lekko słodkie i pełne energii akordy bergamotki, gruszki i mandarynki fenomenalnie podkreślają cudowny czas wiosny i lata. Akord serca to idealna kombinacja platków fiołka, jasminu i kwiatu lotosu. Całość dopełnia baza złożona z piżma, bursztynu i wanilii.
Zapach ten to wyraz optymizmu i absolutnego szczęścia. Na ciepłe wiosenne dni jest wprost idealny.

Nuty głowy: Bergamotka, Gruszka, Mandarynka
Nuty serca: Fiołek, Jaśmin, Lotos
Nuty podstawy: Ambra, Piżmo, Wanilia

Cena: 51zł/50ml

Czwarty zapach który dołączył do mojej kolekcji zaledwie kilka dni temu to woda toaletowa Dare to Shine od Oriflame.  Zapach ten idealnie wpasował się w moje klimaty.
Jest to pełna blasku kompozycja z wyrafinowanymi nutami kwiatów Tiare, zielonej gruszki, ciepłego akordu wanilii i odrobiną różowego pieprzu. Dodatkowo został zamknięty we flakonie inspirowanym kształtem diamentów co sprawia że już sama buteleczka prezentuje się przepiekanie na toaletce.
Zapach ten jest bardzo kwiatowy i świeży a jednocześnie lekko uwodzicielski i zmysłowy.
Idealnie wpisze się w wiosenne i letnie dni i noce ;)


Nuty głowy: kwiaty Tiare, zielona gruszka
Nuta serca: wanilia
Nuta bazy: różowy pieprz

Cena: 69,99zł/50ml
Więcej o marce Oriflame przeczytacie -> TUTAJ






13:46

Zawalcz o siebie! Moja przygoda trwa.

Zawalcz o siebie! Moja przygoda trwa.
Każdego roku w sylwestrową noc, nim zegar wybije północ większość nas zaczyna swoją przygodę z postanowieniami noworocznymi. Nowy Rok to w pewnym stopniu taka niezapisana, czysta kartka papieru.
Postanowienia noworoczne są, zdaniem psychologów, naszą odpowiedzią na nadejście Nowego Roku, który traktujemy jako symbol, pierwszy dzień naszego nowego (i w domyśle lepszego) życia. To, co nie udało się w mijającym roku, z pewnością nadrobimy.... 




Kiedy jak nie teraz ? To czas dla ciebie. Chwila by zawalczyć o siebie.

Zacznę może od początku. Jak to się w ogóle stało że miesiąc temu rozpoczęłam swoją przygodę z cateringiem dietetycznym i pokochałam siłownie?
Jakiś czas temu- gdzieś w połowie listopada skrollując Facebooka trafiłam na post firmy Apetyt na Zdrowie, który zachęcał do wzięcia udziału w konkursie w którym to do wygrania była ogólna metamorfoza - włączając w to zmianę diety, ćwiczenia, stylistę fryzur i paznokci, sesję zdjęciową itd
Zgłoszenia można było wysyłać do końca grudnia. Coś tam wtedy o tym pomyślałam ale w zasadzie nie miałam czasu by siąść i wypełnić formularz.
Minęły Święta Bożego Narodzenia, Sylwester i nastał Nowy Rok. I ja - jak większość - zaczęłam myśleć by coś w końcu zmienić. Że jest to dobry moment by wdrożyć w życie postanowienie noworoczne. Zajrzałam do kalendarza z ubiegłego roku i z moich dużych planów zrealizowałam zaledwie 3 (a było ich 7). To i tak prawie połowa więc nie jest najgorzej, ale nie czarujmy się mogło być lepiej.
Stwierdziłam wtedy że w tym roku nie zapisuje nic. Że co ma być to będzie. I wtedy kolejny raz pojawiał się post od metamorfozie. Z uwagi na to że firma zmieniała lokalizację i otwierała nową zdrową restaurację finał miał odbyć się na otwarciu - w związku z tym termin przyjmowania zgłoszeń wydłużył się.
Podobno nic się nie dzieje przez przypadek. W zaledwie kilkanaście minut napisałam kilka słów o sobie, podałam wagę, wymiary, to dlaczego chciałabym przejść metamorfozę i wysyłałam. Nie miałam nic do stracenia. Teraz wystarczyło tylko poczekać do 11 stycznia kiedy to miały zostać ogłoszone wyniki.
Nikt z rodziny ani znajomych nie wiedział o  moim zgłoszeniu. Na finał pojechałam sama. Osób w restauracji było trochę, ale nie były to jakieś tłumy. Sama restauracja okazała się przytulnym wnętrzem w loftowym stylu. Niewielka ale za to bardzo klimatyczna.
Zjadłam pyszna zupę toskańską, spróbowałam różnych zdrowym przekąsek i czekałam na godzinę 15-tą kiedy to miały być ogłoszone wyniki.
Gdy usłyszałam swoje nazwisko - jako osoby która wygrała nie mogłam w to uwierzyć. Pamiętam tylko tyle, że koleżanka którą tam spotkałam powiedziała że chyba jestem w czepku urodzona.
Potem były już tylko gratulacje, zdjęcia. Gdy wsiadłam do samochodu popłakałam się ze szczęścia a do domu wracałam z bananem na twarzy.
Mój mąż widząc moje szczęście od razu zaczął coś podejrzewać. Gdy wszystko mu opowiedziałam na początku sceptycznie do tego podszedł ale z godziny na godzinę jego zdanie się zmieniało i teraz wiem że w zasadzie to on jest jedyną osobą która tak naprawdę mnie wspiera i we mnie wierzy...





Strój kąpielowy o zgrozo dwuczęściowy kupiony. Do lata zostało jakieś 6 miesięcy. Nie ma na co czekać.

A teraz wyobraźcie sobie taką sytuację - codziennie w lodówce świeże, smaczne i zdrowie posiłki, hermetyczne spakowane i gotowe do spożycia. Czyż nie brzmi to wspaniale ?
Catering dietetyczny - bo o nim mowa  - cieszy się ostatnio bardzo dużym zainteresowaniem. W okresie gdy praca i inne obowiązki sprawiają że nie mamy czasu na myślenie o posiłkach a co dopiero ich przygotowanie to rozwiązanie to strzał w dziesiątkę. Zamiast sięgać po niezdrowy i ciężkostrawny fastfood po którym niekiedy mamy nie tylko wyrzuty sumienia ale i inne dolegliwości lepiej postawić na dania dobrane do naszych preferencji zarówno smakowych jak i zdrowotnych.
Firmy oferujące posiłki dostarczane codziennie pod nasze drzwi posiadają szeroki wachlarz możliwości taki jak rodzaj diety, jej kaloryczność a także nasze upodobania.

Jak zacząć ?
W pierwszej kolejności jeśli myślimy już o wprowadzeniu w nasze życie cateringu dietetycznego należy wybrać firmę, która działa w naszym regionie.
Apetyt Na Zdrowie - firma z której usług miałam możliwość korzystać przez ostatni miesiąc mieści się zaledwie 2km od mojego miejsca zamieszkania. Swoje dania dostarcza nie tylko na terenie Tarnowa ale także Dębicy i okolic.

Kolejnym etapem jest spotkanie z dietetykiem, który na podstawie pomiarów i przeprowadzonej rozmowy wybierze dietę dopasowaną do naszych upodobań i zapotrzebowania kalorycznego.
W przypadku Apetytu Na Zdrowie mamy do wyboru sześć rodzajów diet.

1. REDUKCJA - dieta, która umożliwia zgubienie zbędnych kilogramów w zdrowy sposób. Menu uwzględnia produkty mleczne i roślinne a także mięso: drób, wołowinę oraz ryby.
 
2. SPORT - dieta dostosowana do osób uprawiających sport, które nie mają czasu na przygotowanie posiłków. Zbilansowane proporcje składników odżywczych pozwolą na poprawę wydolności fizycznej.

3. WEGE - dieta skierowana do osób, które z codziennego menu wykluczają mięso oraz ryby i owoce morza. Odpowiedni dobór składników oraz różnorodność posiłków w pełni pokrywa zapotrzebowanie na składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

4. IG - dieta skierowana do osób z cukrzycą, stanem przedcukrzycowym, insulino-opornością. Podstawę diety stanowią pełnoziarniste produkty zbożowe, mięso, ryby, nabiał, jaja, nasiona roślin strączkowych, oraz warzywa i owoce o niskim i średnim indeksie glikemicznym.

5. BEZ GLUTENU - dieta dla osób które ze swojego menu chcą lub muszą wyeliminować gluten. Nie uwzględnia produktów zawierających ten składnik który zastąpiony jest przez inne rodzaje białka. Właściwe proporcje odpowiednio zbilansowanych składników dostarczają wszystkich niezbędnych składników odżywczych.

6. BEZ LAKTOZY - dieta specjalistyczna polecana osobom, które w codziennym menu ograniczają laktozę poprzez eliminację białka mleka krowiego. W diecie bez laktozy nabiał krowi zostaje zastąpiony nabiałem kozim oraz produktami białkowymi pochodzenia roślinnego.

Każda z tych diet ma możliwość wyboru zapotrzebowania kalorycznego od 1200kcal do 3500kcal oraz ilości posiłków - 6, 5 lub 3 w ciągu dnia.

Gdy wszystko zostanie ustalone pozostaje czekać na pierwszą wizytę kuriera z naszymi posiłkami.
Zostają one dostarczane późnym popołudniem lub wieczorem dnia wcześniejszego - czyli np menu na poniedziałek przyjedzie do nas w niedziele.
Potrawy, które otrzymujemy są przygotowywane przez profesjonalnych kucharzy. Używane są świeże surowce dostarczane przez sprawdzonych dostawców. Każdy posiłek jest szczelnie zapakowany, gwarantując nam  najwyższą jakość. 


Jeśli wybierzemy opcje cateringu na miesiąc to po tym okresie czeka nas bezpłatne spotkanie z dietetykiem, który podsumuje nasze rezultaty na przestrzeni ostatnich dni.

A teraz pokrótce jak to wyglądało w moim przypadku.
Swoją przygodę z cateringiem dietetycznym zaczęłam 16 stycznia. To właśnie wtedy spotkałam się z panią Magdą (dietetyczką), która ustaliła że w moim przypadku najlepsza będzie dieta redukcyjna o kaloryczności 1400kcal. Ponieważ nie mam żadnych alergii ani nie stosuje też diety wege nie było potrzeby eliminacji produktów. Nie licząc brukselki - której nie jadam, nie lubię i nigdy się nie przekonam do tego smaku.



Pierwszy zestaw przyjechał do mnie w niedziele 19 stycznia około godziny 18-ej. Po otwarciu torby już wiedziałam że przez najbliższy miesiąc będę rozpieszczana kulinarnie.
Każde danie jest przygotowane tak by dostarczało odpowiednią ilość węglowodanów, białka i tłuszczu. Można to łatwo sprawdzić czytając etykietę, która znajduję się na każdym posiłku. Poza tym jest tam informacja co to za danie, na jaką porę dnia (śniadanie, obiad itp) oraz do kiedy należy potrawę spożyć.
Po pierwszym tygodniu mojej diety z cateringiem byłam zaskoczona tym jak różnorodnie można jeść.  Ale jakie było moje zaskoczenie gdy w kolejnych dnia znów posiłki się nie powtarzały. W zasadzie przez cały miesiąc chyba tylko 2 razy powtórzył się obiad  i był to kurczak po hawajsku.

Dzięki temu że każdy posiłek jest zapakowany osobno spokojnie można zabrać go ze sobą. Często zdarzało mi się jeść zawłaszcza drugie śniadanie np w samochodzie. Sztućce w schowku to już takie moje obowiązkowe wyposażenie.

Czy takie zdrowe jedzenie może być smaczne ? I jak na diecie wytrwać bez słodyczy gdy jest się ich miłośnikiem ?

W kwestii smaku powiem krótko - w ostatnim czasie ani raz nie użyłam solniczki czy jakiejkolwiek innej torebeczki z przyprawami. Każda potrawa była idealnie wyważona pod względem smaku i nie było potrzeby czegokolwiek doprawiać.
A słodycze ? A owszem jadałam i to nawet kilka razy. Mowa tu oczywiście o nieziemsko pysznych fitdeserach, które dosłownie rozwaliły system.
Baton orzechowy z płatkami owsianymi, orzechami włoskimi, laskowymi, wiórkami kokosowymi, żurawiną, pestkami dyni, słonecznikiem, chia i miodem to chyba mój numer jeden (można go nabyć codziennie w restauracji Apetyt na Zdowie więc polecam gorąco).
Oprócz tego deser chia, fit pannacotta cytrynowa z borówkami, fitrafello czy fitprincessa - to tylko niektóre ze słodkich zdrowych przekąsek, którymi zajadałam się w ostatnim czasie.


A teraz małe podsumowanie tego co zmieniło się po upływie tych 30 dni.
Po pierwsze nauczyłam się jeść śniadania.
Po drugie nauczyłam się jeść regularnie.
Po trzecie nauczyłam się jeść zdrowo i smacznie.


W 30 dni moja waga zmniejszyła się o 5,5kg !!! 
To tak jakbym pozbyła się 27,5 kostek masła z własnego ciała, gdyż 5,2kg to spadek tkanki tłuszczowej. 
W pasie ubyło mi 7,5cm a w biodrach 3cm. Moja skóra stała się jędrna i gładka. Celulitt na udach jest praktycznie już nie widoczny. Czuję się pełna energii i chęci do działania. Każdy dzień  staram się spędzać aktywnie. Na siłowni jestem 3-4 razy w tygodniu. Miejsce które do tej pory omijałam szerokim łukiem bo zawsze kojarzyło mi się ze zbyt mocno umięśnionymi facetami i mega zgrabnymi laskami stało się miejscem z którego wychodzę naładowana endorfinami i pozytywną energią. 




Teraz gdy miesiąc z cateringiem dietetycznym już się skończył czas wdrożyć w życie wyuczone nawyki. Plan żywieniowy, który otrzymałam na najbliższy miesiąc jest bardzo prosty w obsłudze. Zaproponowane dania nie wymagają spędzania w kuchni kilku godzin - w zasadzie przygotowuje się je w 10-15 minut. Składniki dostępne są w każdym sklepie i nie muszę przeszukiwać internetu by np znaleźć bio-eko makaron z ciecierzycy z pierwszego zbioru ;)
W planie uwzględnione są moje smaki i upodobania kulinarne. 
W zasadzie to mogę jeść wszystko - oczywiście słodycze, chipsy, fast foody nie wchodzą w grę - ale np owoce czy fitprzekąski są wręcz wskazane. 
Tworzę właśnie zbiór moich ulubionych fitsłodyczy i za jakiś czas na pewno podzielę się z Wami przepisami.

Kończąc mogę powiedzieć tylko, że warto walczyć o siebie. Nawet gdy inni mówią - na co Ci to ?, dla kogo to robisz?, i tak ci się nie uda. - nie odpuszczaj ! I mimo że  próbujesz już kolejny raz. Mimo że tyle razy już nie wyszło. To uwierz w to że tym razem będzie inaczej. Znajdź w sobie siłę, która powie ci że warto. 
Ja tak zrobiłam i myślę, a w zasadzie to jestem przekonana że jestem na dobrej drodze. 
Niedługo kolejne efekty.
Na bieżąco możecie śledzić moje poczynania na Instagramie -> INSTAGRAM

Więcej o Apetyt na Zdowie -> TU
Więcej o XtremeFitness -> TU

A dla wszystkich którzy chcieliby skorzystać z cateringu dietetycznego Apetyt Na Zdowie mam rabat w wysokości 10% na hasło: AniaChwastowska

16:50

"Pytaki" - fantastyczna gra pozwalająca poznać rodzinę.

"Pytaki" - fantastyczna gra pozwalająca poznać rodzinę.
Czy jesteście pewni że znacie swoją rodzinę, przyjaciół ? Ale tak wiecie - na wskroś. 
Czy wiecie na przykład co jest najmilszym zwyczajem rodziny według taty lub mamy ? Albo który wyjazd rodzinny wspomina najlepiej Wasz siostra lub brat?

Jeśli nie to pora to zmienić. I tu z pomocą przychodzą twórcy niezwykłej i jedynej w swoim rodzaju gdy "Pytaki". Co to takiego i jak grać w tą grę? Już tłumaczę.


Pytaki są przyjemną, prostą grą integracyjną dla całej rodziny
W opakowaniu znajdziecie okrągłe kartoniki z pytaniami, dwie kostki (jedną tradycyjną oraz drugą z buźkami wyrażającymi uczucia), karty z opisem poszczególnych uczuć z kostki, notatnik (zapamiętnik) wraz z ołówkiem do zapisywania interesujących odpowiedzi i instrukcję. Do tego czerwony woreczek, który może wam posłużyć zarówno do gry, jak i do przechowywania pytaków. 


Gracze siadają razem i losują z woreczka „PYTAKI” czyli żetony, a następnie odpowiadają na wylosowane pytanie lub wykonują zadanie - jest to tradycyjny sposób gry.

Można też grać w sposób przypominający trochę grę planszową.  Na stole rozkładamy tyle okrągłych kartoników, ile chcemy, tworząc swego rodzaju planszę o dowolnie wybranym kształcie i poruszając się po niej pionkiem, zgodnie z ilością wyrzuconych oczek na kostce, odkrywając pytanie na którym staniemy. 

Na pytakach (żetonach) oprócz pytań mamy także zadania do wykonania. Może to być rzucenie kostką uczuć oraz wykonanie polecenia związanego z uczuciem, które zostało ukazane na kostce uczuć.





Co jest w tej grze najlepsze to to że nie ma tu przegranych. Jeśli Wasze dzieci - tak jak mój Hubert - są bardzo ambitne i zawsze chcą wygrywać to ta gra sprawdzi się super ;)

Największą korzyścią  wynikającą z grania w Pytaki, jest niewątpliwie nawiązanie większej bliskości, przez osoby zaangażowane we wspólną grę. Dzieci oraz dorośli mają okazję do tego, by zacząć publicznie wyrażać swoje zdanie, opowiadać ważne dla nich historie, otwierać się mówiąc o swoich uczuciach, upodobaniach oraz marzeniach. Na początku może być to trudniejsze niż się wydaje. Często nasze dzieci a nawet i my jesteśmy zamknięci w sobie i nie umiemy mówić otwarcie o uczuciach. I właśnie dlatego powstała ta gra. Daje nam ona możliwość okazania emocji i przełamania bariery w uwidacznianiu uczuć.

Gra przeznaczona jest od 4 do 104 lat. Dosłownie dla całej rodziny - dzieci, nastolatków, rodziców a nawet dziadków.
W Pytaki można bawić się już w 2 osoby, np. mama z synem, tata z córką czy w rodzeństwie. Górnej liczby graczy właściwie nie ma. 



Gra do kupienia na stronie www.pytaki.pl w cenie 89zł (tam też przeczytacie więcej o tej grze) oraz na taniaksiążka.pl i w sklepach stacjonarnych np w Smyku.


 

13:49

Czytaj z Albikiem czyli książki, które potrafią mówić

Czytaj z Albikiem czyli książki, które potrafią mówić
Mam nadzieję, że sam tytuł Was zaintrygował bo ja na pewno zrobiłabym oczy, gdy ktoś mi powiedział o mówiących książkach ;)
Ale takie cuda istnieją i dziś co nieco Wam o nich opowiem.


Sama pierwszy raz spotkałam się z książkami serii "Czytaj z Albkiem" na czwartej już edycji Mikołajek w Grodzie Kraka (o których przeczytacie TUTAJ).
Cała seria składa się z pięciu pięknie wydanych książek, które przeznaczone są dla dzieci już od 3 roku życia. W książkach Albi mamy aż od 900 do 2200 nagrań w jednym tytule, zależnie od tematu.

Mamy tutaj:
- "Mój pierwszy elementarz"
- "Świat zwierząt"
- "Ciało człowieka"
- "Język angielski"
- "Atlas świata"

Ale najważniejszą rolę odrywa oczywiście Albik - czyli czarodziejski długopis. 
Kształtem przypomina duży, gruby długopis, który po włączeniu i przyłożeniu jego czubka do książki, zaczyna ją czytać, czyli odtwarzać nagrania „ukryte” w tym miejscu na papierze.
Czyż nie brzmi magicznie.  



W zależności od tego czy dotkniemy Albikiem konkretne ikonki, czy miejsca na książce usłyszymy piosenki, wierszyki lub słowa - tak jak w przypadku książki "Język angielski".
I o tej książce powiem ciut więcej bo jest to nasz numer jeden od dobrego miesiąca. W zasadzie to nie ma dnia by moje dzieci z niej nie korzystały.
Jest to świetna metoda na naukę języka obcego poprzez zabawę.
Albik czyta książkę zarówno po polsku jak i po angielsku. Co fajne  to to że nie występuje tu jeden lektor ale głosy dostosowane są do postaci.
Mamy tutaj zarówno plac zabaw, sklep, zoo czy dom a także podział na pory roku. Na każdej stronie czekają na nas kolejne słówka i zwroty do zapamiętania.








O ile Karina należy do dzieci, które dosłownie pochłaniają książki o tyle Hubert średnio za nimi przepada. Nawet czytanie do snu zbytnio go nie interesowało. Do czasu aż pojawił się u nas Albik :) Teraz w zasadzie nie jestem już mu potrzebna bo "sam" sobie czyta i to jeszcze po angielsku.

Wrócę teraz jeszcze do samego"urządzenia czytającego".
Tak jak pisałam wcześniej ma on kształt dużego długopisu, do którego dodatkowo dedykowana jest podstawka tak by swobodnie można było odłożyć go np na biurko czy szafkę nocną.
Ponieważ jest to urządzenie elektryczne dołączona jest także ładowarka, która jest przydatna gdy nasz Albik straci energię. Jednak czas pracy ciągłej na jednym ładowaniu to ok 6 godzin więc z pewnością wystarczy na kilka wieczorów.
Długopis ma cztery przyciski, święcącą buzię i jest bardzo prosty w obsłudze. Większość funkcji zmieniamy dotykając końcówką urządzenia do odpowiedniego miejsca w książce. Sam długopis ma przyciski do działań podstawowych: włączanie, wyłączanie, głośniej, ciszej, powtórz.



Odpowiadając od razu na Wasze pytanie, które może się pojawić - Długopis wystarczy jeden! :D
Bedzie pasował do każdej książki z serii Czytaj z Albikiem.
Można kupić go oddzielnie (w chwili obecnej na stronie merlin.pl dostaniemy do w cenie 169,99zł) lub w komplecie z książką np tak jak w naszym przypadku z książką "Język angielski" (również najtaniej na stronie merlin.pl w cenie 189.99zł). Więc sami widzicie że zdecydowanie opłaca się kupić go w pakiecie. Sama książka to koszt około 49zł - 55zł w zależności od rodzaju.

  Podsumowując - te książki po prostu trzeba mieć. Jest to świetny pomysł na prezent, gdyż komplet jest pięknie zapakowany w poręczną teczkę, którą można zabrać nawet w podróż.
My zdecydowanie polecamy :) 
Więcej o marce Albi przeczytacie na stronie https://www.czytajzalbikiem.pl/







 

20:10

Opowiedz mi Babciu, opowiedz mi Dziadku - czyli pomysły na prezent

Opowiedz mi Babciu, opowiedz mi Dziadku - czyli pomysły na prezent
Styczeń to niezwykły miesiąc. 
Rozpoczyna nowy rok, daje nam szanse na noworoczne postanowienia ale także to w tym miesiącu obchodzą swoje święto seniorzy rodu - czyli babcie i dziadkowie.

Pomysłów na prezenty jest mnóstwo. My stawiamy na te bardzo osobiste, własnoręcznie zrobione (o takich naszych pomysłach przeczytacie TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ). Ale szukamy także upominków, które wyróżniają się w tłumie szkatułek, drewnianych kwiatków itp

I dziś przychodzę do Was właśnie z takim pomysłem na wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju prezent.
Prezent taki moje dzieci wręczyły w ubiegłym roku swojej babci i dziadkowi od strony mojego męża i był to tak niezwykły upominek że aż polały się łzy wzruszenia. A potem przez kilka dobrych godzin siedzieliśmy wspólnie i wsłuchiwaliśmy się w opowieści o tym gdzie są nasze korzenie, kim byli nasi przodkowie i czy kim babcia chciała zostać gdy była mała.




Książka "Opowiedz mi Babciu" i "Opowiedz mi Dziadku" to dosłownie album wspomnień, w którym oprócz miejsca na zdjęcia jest też i miejsce na pisane historie.
Babcia i dziadek mogą uzupełnić wpisy samodzielnie lub z pomocą wnuków a nawet całej rodziny. Dzięki temu albumowi mamy szanse cofnąć się do lat młodzieńczych naszych dziadków i poznać ich historie. Na przykład - "co najchętniej robili w czasie wolnym, gdy byli dziećmi?", "jaka była ich ulubiona zabawka?" czy "co znajdowało się wokół domu gdy byli mali?".
Pytań i zadań jest mnóstwo i na pewno będzie to świetna zabawa zarówno dla dużych jak i małych.
Każdy człowiek ma swoją historię. Historię, która jest najciekawsza dla jego najbliższych.  Najwyższa pora ją poznać. A potem taki spisany album ze wspomnieniami przekazać dalej...






___________________________________________________________________________

Drugim fantastycznym pomysłem na prezent, który także zabierze nas w przeszłość jest rodzinna gra planszowa "Jak to wtedy było?". 
Gra, w której babcia, dziadek, mama, tata, ale także dzieci mogą odkrywać i dzielić się wspomnieniami. Gra zawiera karty z przepięknymi fotografiami retro, które w zabawny sposób, na zasadzie skojarzeń zachęcają do opowieści. 
Pierwszy etap gry to opowiadanie ile rzeczy można sobie przypomnieć spoglądając na zdjęcie - np z czym kojarzy nam się guma Turbo czy pks "Ogórek". Zapewne nasze dzieci nie będą miały pojęcia czym są niektóre rzeczy przedstawione na zdjęciach ale dzięki tej grze będą miały okazję odkryć zagadki przeszłości.
W drugim etapie gry gracze odpowiadają na pytania, które są związane z wcześniejszymi opowieściami. Dlatego należy uważnie słuchać naszego przedmówcy, bo jeśli odpowie się poprawnie na pytanie to na planszy przesuwa się pionek do przodu. Zwycięzcą jest ten, kto najlepiej wszystko zapamięta i będzie pierwszy na mecie.
Gra na tylko ćwiczy pamięć ale przede wszystkim łączy pokolenia.
Czyż nie brzmi super ?








Jeśli zatem szukacie prezentu nietuzinkowego i takiego który zaskoczy ale też wzruszy babcie i dziadka to zarówno albumy jak i gra jest godna polecenia.  
Gwarantuje Wam, że będzie to upominek, który na długo zostanie w pamięci i nie raz będziecie do niego wracać. 
Oczywiście nie zapomnijcie o laurkach :D



Zarówno albumy jak i grę możecie kupić na stronie -> Moi Dziadkowie

Copyright © 2016 Mama Cukiereczki , Blogger